Kiedy kupiliśmy nasz obecny dom, był wypełniony kolorem.
Różowy korytarz, łącznie z sufitem (color drenching zanim to było modne), pomarańczowy sufit w łazience, żółcie i delikatne zielenie w pokojach.
Nie chcieliśmy od razu rzucać się w generalny remont, a fundusze też były ograniczone. Dlatego, żeby zaoszczędzić czas i pieniądze, pomalowaliśmy wszystkie ściany i sufity natryskowo na biało. W ciągu kilku dni dom stał się bardziej nasz.
Po czterech latach przyszedł moment na remont w pełni pod nas.
W międzyczasie zrozumiałam, że potrzebuję przestrzeni, która pozwala się zregenerować, daje ciepło i zaprasza do wspólnego spędzania czasu. Wiedziałam też, że chcę powrotu koloru do przestrzeni, ale po nieudanym eksperymencie z malowaniem mebli kuchennych byłam pewna, że wyborowi kolorów muszę poświęcić więcej uwagi.
Zaczęłam zgłębiać temat. Doszłam do kilku wniosków:
🌿 kolory muszą być ciepłe,
🌿 muszą odnosić się do natury,
🌿 powinny być głębokie, ale nie przytłaczające (w domu mam mało światła, więc color drenching odpada).
Pierwsze próby zrobiłam na podstawie ebooka Pokoik od @ladnedobre .
Potem zaczęło się testowanie… ponad 40 kolorów!
Niektóre pięknie podbijały podłogę, inne ją tłumiły. Część była cudowna o zachodzie słońca, ale zbyt ciężka o poranku.
To zebranie palety całego domu zajęło mi dobre cztery miesiące.
Ale było warto. Teraz, gdy powoli wszystko wykańczamy, wiem, że to był dobry wybór.
Nasze kolory to:
🎨 NCS S 0507-R
🎨 Tikkurila M423 Pomegranate
🎨 Tikkurila L396 Beeswax
🎨 Tikkurila Men on Mars
🎨 Tikkurila N405 Terracotta